Marzena
Nigdy na nic nie czekała, zawsze działa spontanicznie, nie
czekała też na oświadczyny.
Wzięła sprawy w swoje ręce i sama się oświadczyła Marcinowi.
Teraz gdy zostały już tylko ostatnie „poprawki” , może
pozwolić sobie na relaks przeglądając katalogi
i czytać artykuły o jakże Trafionych Tytułach.
Te wszystkie wymogi, zabobony i przesądy , wieczorki
panieńskie, różki.
Pytam. Po co to wszystko?
Absurdalne wręcz przepisy na szczęście, dosłownie przepisy.
Zaszyj cukier waz z chlebem w rombie sukni. Jaki chleb się
pytam? Razowy? Czy może pszenny?
Cukier w sukience wraz
z chlebem , no jak popada deszcz będzie z tego niezła drożdżówka.
Kasa w buciku Młodej,
najlepiej włożona przez ojca panny
młodej w buty z piętą i zakrytymi palcami.
Od dawna wiem że pieniądze śmierdzą , ale te po leżakowaniu
cała noc w bucie… kto się odważy po nie sięgnąć, to się nazywa bezpieczna
lokata.
Podwiązka, koniecznie
niebieska , że ma wróżyć boski orgazm czy co, bo nie wiem?
A te naprawdę pulchne
panie mają może sobie od razu zamawiać kokardę ?
Coś nowego , ho ho… ta suknia z
salonu za 5 tysi to niby jaka?
Rozumiem ze czasem zakłada się odziedziczoną ale, na litość
losu przecież buty chyba zawsze ma się swoje jak nienowe, to zawsze sprawdza
się kolejne „coś starego„ i coś starego sprawdza się jak ktoś ma męża wiekowego ? to też się liczy
że stary czy raczej nie ?
I dlaczego o tym
wszystkim ma pamiętać tylko ta biedna
Panna Młoda?
Ok. ubranie mamy za sobą …
Następny przepis to róże bez kolców do bukietu, że niby co?
Usiąść i skubać.
Żadnych pereł w
biżuterii…absolutnie, zwiastują łzy i zgrzytanie zębów o ile nikt wcześniej nie
zafundował sobie perłowego uśmiechu , bo co wtedy ? wyrwać?
Jest tego cała masa …
Marzena wstała, przeciągnęła się.
Cóż, jutro bierze ślub.
W górskich szczytach .Bez sukni , niebieskich kokardek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz